|
Celem naszej kolejnej wyprawy rowerowej będzie zamek w Chudowie leżący niedaleko Gliwic.
Zbudowany został przez Jana Gierałtowskiego, który w 1532 r. zakupił wieś Chudów.
Pierwotnie zamek posiadał pięciokondygnacyjną wieżę oraz dwa budynki mieszkalne.
Na środku niewielkiego dziedzińca, który okalały drewniane krużganki, znajdowała się
kamienna studnia. W ciągu swoje historii, zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli,
co nierzadko wiązało się także ze zmianą jego wyglądu. 11 stycznia 1875 r. wybuchł
w nim pożar, po którym obiekt nie odzyskał dawnej świetności i przez ówczesnych właścicieli
został przekształcony na modną w tamtych czasach "romantyczną ruinę".
W takiej postaci przetrwał do końca XX w., kiedy to nowy właściciel
Fundacja "Zamek Chudów" rozpoczęła prace remontowe.
Rozpoczynając podróż w Tarnowskich Górach będziemy musieli
dojechać do Gliwic. Do wyboru mamy dwa warianty. Pierwszy bezpieczniejszy ale
dłuższy przez Zbrosławice, Kamieniec i Świętoszowice. Drugi krótszy ale po drodze
krajowej przez Górniki, Grzybowice i Czekanów.
Gdy już dotrzemy do Gliwic należy minąć centrum i skierować rowery
do dzielnicy Bojków, w której skręcamy do miejscowości Przyszowice.
Obecnie sołectwo Przyszowice jest częścią gminy Gierałtowice.
Powstanie wsi oraz geneza jej nazwy jest trochę skomplikowana ze względu na wiele
teorii, z którymi można się zapoznać na stronie internetowej (link poniżej).
Przyjeżdżając do Przyszowic od strony Gliwic, a już tym bardziej od Tarnowskich Gór
ucieszy nas bez wątpienia mniejszy ruch samochodowy. Jadąc
spokojnymi uliczkami jedynie podwórkowe kundle goniąc za nami mogą trochę
zakłócić jazdę.
Co można i co warto zobaczyć i zwiedzić w Przyszowicach ? Kapliczki, pomnik
ku czci Powstańców Śląskich, kościół p.w. św. Jana Nepomucena, drewniany
spichlerz plebański z 1829 r. oraz pałac neobarokowy wybudowany w latach 1890-95
wraz z parkiem.
Odpoczywamy chwilę podziwiając zabytki Przyszowic i ruszamy
w dalszą drogę. Chudów leży ok. 4 km na południe od Przyszowic. Dojeżdżamy
do niego spokojną drogą o niewielkim natężeniu ruchu. Gdy miniemy pierwsze
zabudowania Chudowa to właśnie z tej szosy będziemy mogli podziwiać zamek z daleka.
Do zamku od strony szosy będziemy mogli dotrzeć z dwóch stron. Ja wybieram
wariant bardziej reprezentacyjny i remontowaną drogą dojeżdżam do zamkowego parkingu.
W dotarciu do celu bez wątpienia pomoże znak E-10 o treści "Zamek z XVI w. Chudów".
Pierwsze spostrzeżenie jakie narzuca się zaraz po obserwacji
zamku i jego najbliższego otoczenia jest takie, że wszystko wokoło jest nowe,
remontowane i zastanawia jak tu będzie ładnie po zakończeniu wszelkich prac.
Przy parkingu znajduje się tablica informacyjna opisująca historię tego
miejsca. Rower posiada atut umożliwiający dalszą jazdę po nowych jeszcze
remontowanych wąskich uliczkach okalających zamek z czego oczywiście zamierzam
skorzystać.
W czasie kiedy odwiedzałem zamek w Chudowie odbywał się tutaj zlot
rowerzystów z Gliwic. Z trudem znalazłem wolny stojak do przypięcia roweru
(a jest ich tu sporo) i już teraz pieszo zabrałem się do zwiedzania.
Swoje pierwsze kroki skierowałem oczywiście do zamku. W chwili obecnej
odremontowana jest cała baszta a miejsca gdzie nie ma muru zabezpieczono
ogrodzeniem. W przeszłości zamek otaczała fosa z wodą, jednakże dzisiaj zostało
jedynie niewielkie zagłębienie terenu. Pod sam zamek możemy się więc dostać
suchą nogą lub wyobrażając sobie, że w fosie jest woda skorzystać z drewnianego
mostku. Z tego co się dowiedziałem właściciel planuje w przyszłości ponownie
fosę wypełnić wodą.
Tuż przy fosie leży ogromny głaz (czyżby narzutowy) a w bardziej spokojnym
miejscu stoi kilka uli przypominające swym wyglądem te sprzed kilku wieków.
Schodami do góry podchodzę do okutych drzwi, które okazują się zamknięte.
Według tabliczki znajdującej się przy schodach wynika, że zamek jest otwierany
co godzinę jak są chętni do zwiedzania. Jako, że miałem jeszcze ponad pół
godziny czasu wróciłem do przyzamkowej knajpy.
Żeby nie siedzieć w miejscu pooglądałem sobie pamiątki jakie
oferuje tutejszy kramik, potem przyglądałem się drewnianym rzeźbą przedstawiającym
postacie z legend górnośląskich a na końcu wszedłem na ogromną polanę, na której
odbywają się turnieje rycerskie.
Nadszedł jednak czas zwiedzania. Potężne drzwi stanęły przede mną
otworem wprowadzając mnie w świat historii, legend i rycerzy.
Po zakupie biletu okazało się, że będę jedynym zwiedzającym co mnie
bardzo ucieszyło ze względu na swobodę wykonywania zdjęć.
W zamku można zobaczyć:
- dziedziniec, na którym prowadzone są prace archeologiczne,
- trzecia kondygnacja baszty z wnęką po kominku i makietą zamku,
- czwarta kondygnacja baszty z wystawą fotografii zamku sprzed kilkudziesięciu lat,
- piąta kondygnacja zamku z eksponatem dawnego łóżka, skrzyni i wychodkiem,
- szósta kondygnacja zamku z eksponatami dawnej ceramiki,
- muzeum znajdujące się w piwnicy.
Zwiedzanie całości zajęło mi ponad godzinę i było bardzo ciekawym
sposobem spędzenia czasu w odkrywaniu nowych nieznanych miejsc.
Jako, że nie lubię wracać tą sama trasą powrotną drogą wybrałem się przez
Rudę Śląską zahaczając po drodze o Borową Wieś, w której znajduje się drewniany
kościół parafialny p.w. św. Mikołaja z 1720 r.
Gdzie warto jeszcze zajrzeć:
- Strona o Przyszowicach
- Strona Fundacji "Zamek w Chudowie"
- Strona parafii p.w. św. Mikołaja w Borowej Wsi
|
|
więcej zdjęć w fotogalerii
Przyszowice
Zamek w Chudowie
Borowa Wieś
|