|
Po tym jak odwiedziłem ścieżkę dydaktyczną w Brynku
(trasa nr 13)
spodobały mi się tego rodzaju wycieczki w związku z czym postanowiłem odwiedzić kolejną
leżącą niedaleko Rachowic.
Rachowice to niewielka miejscowość z II poł. XIII w. położona kilka
kilometrów na północny-zachód od Sośnicowic w powiecie gliwickim.
Wycieczkę rozpoczynamy wyjeżdżając z Tarnowskich Gór w kierunku
Zbrosławic i Kamieńca (trasa nr 11).
Dalej mijamy Boniowice, Świętoszowice i po ok. 20 km docieramy do Szałszy gdzie można
obejrzeć drewniany kościół filialny p.w. Matki Boskiej XVI/XVII w., zrekonstruowany
po pożarze.
Podziwiając zabytek sakralny nabieramy sił i ruszamy w dalszą trasę.
Wjeżdżamy na ruchliwą drogę krajową nr 78, którą dojedziemy do Gliwic.
Trzeba szczególnie uważać na mijające nas tiry i wyjeżdżone muldy.
Po drodze mijamy obiekty radiostacji gliwickiej, która 31 sierpnia 1939 r. stała
się miejscem hitlerowskiej prowokacji.
Docieramy do centrum miasta. Dla bezpieczeństwa można korzystać z chodników
i dróg rowerowych przy czym te drugie nie poprowadzą nas wygodnie w kierunku
Sośnicowic.
Po ok. 36 km i dwóch godzinach jazdy docieramy do Sośnicowic. Miasteczko
ładne niestety bardzo ruchliwe. Odpoczywamy chwilę i kierujemy rowery
w stronę Rachowic, które leżą około 3 km od Sośnicowic.
Ścieżka przyrodniczo-leśna w Rachowicach rozpoczyna się przy szosie prowadzącej do wsi.
Z lewej strony drogi znajduje się wąska i głęboka dolina wyrzeźbiona
przez okresowy strumień - podobna do tych jakie są w Parku Repeckim.
Po prawej stronie znajduje się parking, ławki i zadaszenie. Całość jest
ogrodzona drewnianymi palami. Absolutnie nie wolno przechodzić przez płot
gdyż wg znaków poza ogrodzeniem znajduje się obszar ściśle chroniony.
Za nim przystąpimy do zwiedzania warto spojrzeć na ustawioną tablicę z mapą
oraz przeczytać regulamin zachowania się w lesie.
Wybrałem drugi wariant trasy - dłuższy - i ruszyłem w trasę.
Mimo, że ostatni deszcz padał jakiś czas temu to droga wyglądała jakby przed
chwilą było tu urwanie chmury. Jechało się ciężko z dużą szansą na wylądowanie
w kałuży. Mi się udało przejechać bez szwanku i co najwyżej rower miałem trochę brudny.
W czasie jazdy można cieszyć się zapachem lasu, śpiewem ptaków. Widać rozstawione
na drzewach budki dla ptaków oraz paśnik.
Z biegiem czasu jak mijałem kolejne krzyżujące się leśne dróżki, mój
niepokój wzbudziło brak kierunkowskazów i tablic informacyjnych jakie miały się
znajdować na trasie ścieżki przyrodniczo-leśnej. Zamiast nich dotarłem do głównych
dróg leśnych, które miały swoje nazwy. No to finał - ścieżka dydaktyczna fajnie
się zaczęła lecz jej dalsze odcinki gdzieś się zawieruszyły w lesie.
Nie zrażając się tym zbytnio postanowiłem na własną rękę odnaleźć właściwą drogę.
Zajęło mi to około godziny z mizernym skutkiem. Pozwiedzałem trochę lasu i doszedłem
do wniosku, że wandale poniszczyły oznakowanie.
Trudno, trochę byłem zły bo zajechałem kawał drogi żeby pojeździć
po ścieżce dydaktycznej, a okazało się, że prawie nic tu nie ma. Skoro jednak już
tu jestem wziąłem mapę w ręce i zacząłem szukać nowych ciekawych miejsc do zwiedzenia.
Kozłów
Biorąc pod uwagę fakt aby nie robić zbędnych okrążeń wytypowałem sobie szlak, którego
pierwszym celem było poznanie alei pomnikowych drzew - prawdopodobnie dębów.
Leżała ona wzdłuż polnej drogi prowadzącej z Kozłowa do Rachowic. Udałem się zatem
do Kozłowa. Droga, którą jechałem nie była zbyt ruchliwa jednak tuż przed
Kozłowem jest stromy podjazd na most biegnący nad autostradą A4.
Pojeździłem trochę po Kozłowie, aż w końcu udało mi się odnaleźć odpowiednią drogę.
Poszukiwanie właściwej trasy było trochę mylące gdyż z drogi, która wiedzie do
Rachowic zrobiono drogę dojazdową do budowy autostrady.
Na szczęście jej budowa była na takim etapie, że istniał już przejazd, pod którym
można było bezpiecznie przejechać w kierunku Rachowic. Tuż za nim zaczynała się
aleja drzew pomnikowych. Nie prezentowała się zbytnio okazale chyba dlatego, że
tuż obok była budowa. I tak dobrze, że drzewa przetrwały, a jaki będzie ich los
w przyszłości można się tylko domyśleć.
Pomnik w samym sercu lasu
Gdy przejechałem już całą alejkę, zatrzymałem się przy skrzyżowaniu polnych dróg
i wyciągnąłem mapę. Według niej w najbliższej okolicy leżą gdzieś pośrodku lasu
pomniki upamiętniające pewnie jakieś wydarzenia historyczne bądź ludzi. Postanowiłem
je poszukać.
O pomoc udałem się do leśniczego, którego dom stał nieopodal.
Dowiedziałem się, że pierwszy pomnik upamiętniający Juliusza Rogera
znajduje się niedaleko jednej z głównych dróg leśnych. Natomiast droga do tego drugiego
jest o wiele bardziej skomplikowana i nie potrafi mi podać właściwej.
Cóż dobre i to, podziękowałem i ruszyłem w drogę. Po drodze ów leśnik minął mnie
swoim ekstra wypasionym maluchem, a ja spotkałem starsze małżeństwo wracające z grzybów,
które pomogło mi w znalezieniu właściwej drogi.
Kilkaset metrów dalej spotykam po raz kolejny znajomego leśnika, któremu maluch
odmówił posłuszeństwa. Jako, że nie miałem przy sobie odpowiednich narzędzi nie
mogłem mu pomóc i życząc powodzenia odjechałem.
W dotarciu do celu pomocna była tabliczka stojąca przy głównej
drodze. Skręciłem jak wskazywała i jadąc w dół w stronę strumienia przejechałem
przez mostek i wjechałem w wąski wąwóz. Zszedłem z roweru, wdrapałem się na szczyt
wąwozu gdzie na usypanym z kamieni kopule wmurowano pomnik w kształcie serca i
krzyża. Pod nim na tablicy przeczytałem takie oto słowa:
Juliusz Roger urodził się 28 lutego 1819 r. w małej wittemberskiej mieścinie.
Po ukończeniu studiów medycznych pracował w szpitalu w Augsburgu. W 1844 r. odbył
w Wiedniu dodatkowe studia specjalistyczne z zakresu okulistyki. Następnie pracował
jako lekarz ogólny w małym miasteczku Mergeutheim.
W 1846 r. został asystentem w klinice uniwersyteckiej w Tybindze i zamierzał się
poświęcić wyłącznie pracy naukowej.
W 1847 r. książe Wiktor I sprowadził Rogera do swej siedziby Rud Wielkich.
Juliusza Rogera jako ofiarnego lekarza i społecznika poznały nie tylko Rudy.
Jego dewiza "przede wszystkim leczyć ludzi i pomagać im jako człowiek", znajdowała
odbicie w jego działalności. Reorganizował stare i budował nowe szpitale.
Najbardziej znaną jednak dziedziną jego działalności było zbieranie ginącej już wówczas
na Śląsku pieśni ludowej. W ciągu kilku lat Roger zebrał 546 pieśni śląskich.
Zmarł nagle 7 stycznia 1865 r. Został pochowany na cmentarzu w Rudach Wielkich.
Tu w miejscu jego śmierci stoi krzyż, u którego stóp znajduje się głaz w kształcie
serca z napisem poświęcony zmarłem działaczowi.
Małe jest piękne
Okoliczne lasy muszą być znane skoro tylu turystów po drodze można spotkać, a
pomnik Rogera na tyle dostępny, że i tu spotkałem grupkę ciekawskich. Próżno
było w sobie szukać wielkiego odkrywcy choć przynajmniej jedna cecha mnie z nimi
łączyła a związana była z kończącymi się zapasami wody.
Mimo, że była to sobota postanowiłem odwiedzić Rachowice a zwłaszcza miejscowe
sklepy spożywcze. Jadąc leśną drogą w kierunku wioski podziwiałem leśną gęstwinę,
ułożone wzdłuż drogi pocięte drewno świadczyło o pracach porządkowych prowadzonych
w lesie, a tuż przed miejscowością na polach rolnicy zbierali żniwo zbóż co jak
na koniec sierpnia wydawało mi się trochę spóźnione.
Do wioski docieramy w okolicach boiska sportowego. Od zaraz jak tylko
wjechałem na główną szosę uderzyła mnie jej jakość. Nowy asfalt, gładziutki bez dziur i muld.
Po kilku minutowej jeździe zauważam kierunkowskaz z napisem
"do groty". Nie tracę ani chwili tylko wjeżdżam w polną drogę i z zaciekawieniem
myślę sobie co to może być.
Okazało się, że we wsi znajduje się mini park z ławkami, huśtawkami, małym
stawem i grotą. Oczywiście i w tym urokliwym miejscu nie byłem sam. Ku mojemu
zdziwieniu dwóch dwudziesto paroletnich gości (też rowerzystów) świetnie się
bawiło huśtając się na linie zaczepionej do drzewa rosnącego nad stawem. Mały
dreszczyk emocji polegał na tym, że mała nieuwaga mogła stać się przyczyną
lądowania w wodzie.
Obok groty stoi tabliczka z takim oto napisem "GROTA zbudowana przez
Zakon "Białego Krzyża" w latach 1932-33. W porze letniej odprawiano tu
celebrowane msze święte, nabożeństwa majowe oraz procesje ze świecami ku czci
Matki Boskiej. Po zniszczeniach jakim to miejsce uległo w czasie wojny
i w okresie późniejszym dopiero w 1992 r. zostało odnowione i odrestaurowane
przez parafian z Rachowic. Po 50 latach odprawiono tu znów pierwsze nabożeństwo
majowe oraz poświęcono nowo zakupioną figurkę Matki Boskiej.
Uczcijcie to poświecone miejsce unikając głośnych rozmów i zachowując
spokój", co niektórym wogóle nieprzeszkadzało w zabawie na linie.
Wracam z powrotem na główny szlak prowadzący do sklepu. Tuż obok
remizy strażackiej, którą ozdabia figura św. Floriana - patrona strażaków,
znajduje się sklep, w którym robię zapasy wody.
Gdy już odnowiłem zapasy wody i nabrałem sił ruszyłem w dalszą drogę.
Na końcu Rachowic stoi drewniano-murowany kościół parafialny p.w. Trójcy Świętej
z murowanym prezbiterium z przełomu XV i XVI wieku.
Tuż obok kościoła stoi obelisk upamiętniający ofiary wojen światowych,
a kilkaset metrów za kościołem drewniany spichlerz.
Powrót do domu
Pogoda była wspaniała, naprawdę nie chciało się wracać. Niestety trzeba było głównie
z uwagi, że chciałem po drodze odwiedzić Gliwice Brzezinkę gdzie wg
nie potwierdzonych informacji znajdował się kiedyś obóz koncentracyjny.
Ruszyłem więc w drogę powrotną. Skręciłem w tę samą leśną
drogę, którą przyjechałem do Rachowic z Kozłowa - boisko, żniwa, pocięte drewno,
kierunkowskazy. Nie skręciłem jednak w kierunku leśniczówki i pomnikowych drzew
ale pojechałem na wprost.
Wylądowałem na budowie autostrady. Gdzieś w oddali zauważyłem przejazd dzięki, któremu
udało mi się przedostać na drugą stronę. Jednak to co było po drugiej stronie
przerosło moje największe oczekiwania. Zero jakiejkolwiek drogi dookoła głębokie wykopy
i ubity piasek pod przyszłą dojazdówkę na dodatek kierującą mnie na autostradę.
Gdyby nie krzyk dzieci i wychodząca zza krzaków rodzina chyba musiałbym się wracać
i jechać dookoła. A tak dzięki nim znalazłem zarośnięta polną drogę, którą wyjechałem
wprost na boisko sportowe w Kozłowie gdzie rozgrywano mecz piłki nożnej.
Chwilkę obejrzałem zmagania piłkarzy i ruszyłem w dalszą podróż. Wzmógł
się wiatr i droga w kierunku Brzezinki była nie co utrudniona. Dojechałem do dzielnicy
Gliwic i zacząłem rozglądać się za pomnikiem. Zamiast niego znalazłem tylko budowę
domku jednorodzinnego. Skręciłem w las z myślą, że może tutaj wpadnę na jakiś
większy trop ale oprócz starego kolczastego ogrodzenia i latarni w środku lasu
niczego więcej nie przyuważyłem. Dojechałem do stawów hodowlanych gdzie mimo
zakazu połowu na drugim brzegu dwóch chłopaków łowiło ryby. Pstryknąłem fotki i
udałem się w dalszą podróż powrotną.
Z każdą minutą robiło się coraz chłodniej. Słońce chyliło się
ku zachodowi, zmęczenie w coraz większym stopniu dawało o sobie znać. Mijam
Gliwice-Łabędy z dużą śluzą na Kanale Gliwickim, dalej Gliwice-Czechowice,
Przezchlebie i w Ziemięcicach chwilę odpoczywam. Robię zdjęcia ruin starego kościoła
wypijam resztę wody i wieczorem dojeżdżam do domu.
Czy warto pojechać w tak daleką podróż akurat do Rachowic ?
Zapewne dla osób, które poznały dokładnie ścisłe okolice Tarnowskich Gór
(a do takich się zaliczam) będzie to miła odmiana. Chociaż mnie trochę rozczarowała
ta ścieżka dydaktyczna. Inni mniej doświadczeni w dalekich podróżach mogą się
zniechęcić. Wychodzę jednak z założenia, że każde miejsce na świecie ma swój
niepowtarzalny urok, więc dlaczego go nie poznać ?
Gdzie warto jeszcze zajrzeć:
- Miejski Serwis Internetowy Miasta Gliwice
- Oficjalny serwis miasta i gminy Sośnicowice
- Garść informacji o miejscowości Szałsza
- Trochę informacji o Rachowicach
|
|
więcej zdjęć w fotogalerii
Szałsza. Drewniany kościół z XVI/XVII w. p.w. Matki Boskiej
|
Gliwice. Maszt gliwickiej radiostacji - miejsce hitlerowskiej prowokacji
31 sierpnia 1939 r.
|
Gliwice - centrum:
- Plac Piastów
- kościół p.w. św. Barbary
Sośnicowice. Malownicze centrum z ruchliwym ryneczkiem pełniącym funkcję
ronda.
|
Jeszcze tylko skręcić w prawo i już jesteśmy w Rachowicach.
|
Tutaj rozpoczyna się ścieżka przyrodniczo-leśna.
|
Dla zmotoryzowanych przygotowano parking a dla wszystkich urządzono stoliki
i ławki, przy których można coś zjeść nawet w czasie deszczu.
|
|
|
W koszu można znaleść nie tylko śmieci.
|
|
Mapa z przebiegiem ścieżki przyrodniczo-leśnej w rachowickim lesie.
|
|
Początek wycieczki zapowiadał się interesująco: kałuże, budki dla ptaków, paśnik.
|
|
Jednak zamiast tablic informacyjnych spotkałem kierunkowskazy głównych
dróg leśnych.
|
|
Szukając nowych atrakcji postanowiłem wyjechać z lasu - droga w kierunku Kozłowa.
|
Między Łanami a Kozłowem powstaje autostrada A4.
|
Tuż obok autostrady rosną pomnikowe drzewa.
|
|
Stary rozwalający się mostek prowadził kiedyś turystów do pomnika Juliusza Rogera.
Rachowice - grota ku czci Matki Boskiej. Tuż obok niewielki staw.
|
Rachowice - drewniano-murowany kościół parafialny p.w. Trójcy Świętej.
|
Rachowice - obok kościoła stoi pomnik upamiętniający ofiary wojen światowych
oraz drewniany spichlerz.
|
Zwiedzając Rachowice spotkamy jeszcze figurę św. Floriana ozdabiającego lokalną remizę.
|
Droga powrotna okazała się troszkę skomplikowana.
|
Kozłów - chyba gra okręgówka.
|
Gliwice, Brzezinka - stawy hodowlane. Obok gdzieś w lesie istniał
obóz koncentracyjny, którego pozostałości nie udało mi się odnaleźć.
Gliwice, Łabędy - śluza na Kanale Gliwickim.
Ziemięcice - ruiny starego kościoła.
|