|
W latach 60-tych XIX w. w okolicach Zawadzkiego został założony przez hrabiego
Andrzeja Renarda zwierzyniec zajmujący obszar 4850 ha. W 1856 roku na
terenie rezerwatu w kolonii Kąty hrabia wybudował zamek myśliwski "Malepartus".
Położony w samym sercu gęstych lasów był doskonałą bazą wypadową do polowań
na grubego zwierza.
Tak rozpoczyna się historia budynku, który stał się celem pewnej czerwcowej
wycieczki rowerowej dodatkowo umotywowanej przepięknymi walorami przyrodniczymi
wschodniej Opolszczyzny.
Wycieczka, którą proponuję jest naprawdę sporym wyzwaniem.
Smak potu i ból nóg zwłaszcza w okolicach kolan i stóp można już odczuć na półmetku.
Zdecydowani podjęcia się wyzwania zawadzkiego obowiązkowo powinni zabrać ze sobą
suchy prowiant i picie, picie i jeszcze raz picie. To nie żarty, a rozpacz może
dorwać nieprzygotowanego w najmniej oczekiwanym miejscu i czasie.
Mówią ludziska, że najlepsza nauka to ta, która wychodzi na własnych błędach
i ja takowej doznałem, gdyż wyszedłem z założenia że mając pieniądze w kieszeni
zawsze kupię coś do picia. Otóż nic bardziej mylnego. To była sobota, piękny
czerwcowy dzień, ciepły z możliwością wystąpienia letniej burzy. Wsiadając przed
domem na rower z dużą beztroską podszedłem do tych 100 km jakie przyszło mi pokonać.
Butla z wodą skończyła się za nim dojechałem do Żędowic i choć mimo, iż w Zawadzkiem
dopadłem mini wodopój i uzupełniłem zapasy to prawdziwy koszmar zaczął się po godzinie
14:00. W mijanych po drodze wioskach wszystkie ale to absolutnie wszystkie sklepy
te duże jak i te małe były pozamykane. Dziesiątki kilometrów pokonywałem
bez wody tracąc siły nie mówiąc już o czasie poszukiwania sklepów.
Dlatego drodzy turyści zapasy wody i jedzenia róbcie z dużą rozwagą.
To tyle miałbym celem wprowadzenia i zapraszam wszystkich na wspaniałą przygodę.
Ruszamy w stronę Wielowsi mijając po drodze Miedary, Połomię i Wojskę.
Droga jest przyjemna i łatwa, wiodąca wśród pól i lasów. W centrum wsi przy
kościele przejeżdżamy skrzyżowanie na wprost udając się do Kieleczki.
W Kieleczce wjeżdżamy na drogę wojewódzką w kierunku Zawadzkiego. Jest to dość ruchliwa
droga, po której jeżdżą także tiry. Po kilku kilometrach przekraczamy granicę
z woj. opolskim by chwilę później skręcić w prawo do centrum Kielczy.
Kielcza jest to niewielka miejscowość położona nad Małą Panwią granicząca od wschodu
z gminą Krupski Młyn. To właśnie stąd pochodzi Wincenty z Kielczy (1200-1270 r.)
autor hymnu "Gauder Mater Polonia" wybitny dziejopisarz, hagiograf i muzykolog
średniowiecza. Był kapelanem biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża, kanonikiem kapituły
krakowskiej. Ok. 1235 r. wstąpił do zakonu ojców dominikanów. W tym czasie otrzymał zadanie
zebrania informacji na temat męczennika, bpa Stanisława ze Szczepanowic. Wiedza ta
była potrzebna do wszczęcia procesu kanonizacyjnego. Pozwoliła ona również
Wincentemu napisać "Żywot mniejszy św. Stanisława". Uzupełnieniem tego dzieła
była "Historia św. Stanisława" z oficjum brewiarzowym ku czci świętego, z hymnem
"Gaude Mater Polonia". Wincenty jest także autorem tzw. "Zaginionej kroniki dominikańskiej",
z której obficie czerpał Jan Długosz pisząc swoje "Roczniki, czyli kroniki sławnego
Królestwa polskiego".
Największe walory architektoniczne i przyrodnicze Kielczy znajdują
się w północno-zachodniej części wsi gdzie też się udajemy. Pierwszą w oddali
ujrzymy wieżę kościoła p.w. św. Bartłomieja wybudowanego w stylu późnego baroku
w latach 1777-1779. Stojąca przy kościele dzwonnica pierwotnie była wysokości 8 metrów.
W 1903 r. wybudowano nową 20 metrową. Jeden z dzwonów zawieszony na niej,
pochodzi z 1467 r. Zakupiono go z rozbieranego na przełomie XIX i XX wieku
kościoła św. Michała w Wałbrzychu.
Tuż obok kościoła płynie niewielki strumyk, a na jego drugim
brzegu stoi drewniana chata z 1832 r. Wybudowana została staraniem ks.
Franciszka Heisiga z przeznaczeniem na szpital prawdopodobnie w okresie kiedy we wsi
panowała epidemia cholery.
Kierujemy się ponownie w stronę strumyka by przez prymitywny mostek
przejechać na druga stronę w kierunku pagórka, który jest pozostałością
po gródku średniowiecznym - zamieszkiwanym do końca XIII wieku. Najprawdopodobniej
gródek miał znaczenie obronne, mieściła się w nim wieża obronno-mieszkalna,
a krawędź otoczona była palisadą.
Między drewnianą chatą a pagórkiem leży cmentarz otoczony
murem z kamienia wapiennego i ubogacony kaplicami ze stacjami drogi krzyżowej
projektu Hansa Schlichty z Wrocławia.
Gdy już nacieszymy oczy i zmysły pięknem Kielczy ruszamy w dalszą podróż.
22 czerwca 2002 r. nastąpiło uroczyste oddanie do użytku ścieżek rowerowych
w dolinie Małej Panwi, których powstanie było możliwe dzięki porozumieniu
7 gmin: Chrząstowice, Dobrodzień, Jemielnica, Kolonowskie, Ozimek, Turawa i
Zawadzkie. W wyniku podpisanego porozumienia wytyczono trasy o łącznej długości
370 km.
W naszej wyprawie wykorzystamy fragment ścieżki rowerowej nr 19 (szlak zielony)
docelowo łączący Tarnowskie Góry z Zawadzkiem, Turawą i Jelczem. Ustawione przy
kościele w Kielczy oraz po drodze tablice informacyjne ułatwią nam dotarcie
do Żędowic.
Żędowice jest to miejscowość leżąca między Kielczą a Zawadzkim.
Wieś wwzmiankowana była już w 1420 r. W XVIII i XIX wieku działa tu huta żelaza.
Ozdobą wsi są drewniane chałupy z 2 ćw. XIX w. Oprócz pięknie meandrującej
Małej Panwi można podziwiać dawny młyn wodny "Thiela" i "Bombelki" (w tym drugim
znajduje się restauracja bądź zajazd). Według informacji jakie można przeczytać
na stronie internetowej gminy Zawadzkie w młynie "Thiela" do dziś zachowały się
narzędzia i maszyny wykorzystywane do mielenia ziarna zbóż, a właściciel na wcześniejszą
prośbę organizuje pokazy. Jedziemy dalej.
Docieramy do Zawadzkiego. Od strony wschodniej wita nas rzeka,
którą pokonujemy po dość wysokim jak na Małą Panew - moście. Zbliżając się do centrum
mijamy jeszcze kanał hutniczy z 1836 r., osiedle domów wielorodzinnych i docieramy
do głównej szosy. I w tym momencie doznałem miłego zaskoczenia. Wzdłuż głównej
drogi Zawadzkiego po obu stronach wybudowano drogę rowerową. Wszak jest zrobiona
z kostki ale od czasu kiedy tu byłem parę lat temu dużo się zmieniło.
Dobrze jest uzupełnić zapasy wody i jedzenia, gdyż potem może być ciężko
znaleźć otwarty sklep. Kierujemy rowery w stronę miejscowości Kolonowskie.
Gdy już przejedziemy całe Zawadzkie dotrzemy do skrzyżowania. Skręcając w prawo
możemy odwiedzić miejskie kąpielisko (basen, rzeka, fast-food) latem często
odwiedzane przez lokalną ludność. Na wprost zajechalibyśmy bezpośrednio do
Kolonowskiego. My jednak chcąc odwiedzić zameczek skręcamy w lewo i zaraz za
przejazdem kolejowym w prawo w las (ul. Czarna).
Droga prowadzi wzdłuż rzeki i jadąc wysoką skarpą możemy co jakiś czas
obserwować wartki nurt Małej Panwi. Nawiasem mówiąc odcinek rzeki między Zawadzkim, a
Kolonowskim jest odwiedzany przez kajakarzy. Wysokie lesiste brzegi,
kręty bieg rzeki o szybkim nurcie i czystej wodzie sprawia, że spływ kajakiem
na tym odcinku jest nie lada atrakcją i przygodą. Kiedyś będzie trzeba spróbować.
Po kilkudziesięciominutowej leśnej podróży naszym oczom ukazuje się zameczek
"Malepartus". Wyglądem jednak nie przypomina budynku jakim chwalą się sympatycy
zameczku i gmina Zawadzkie. Owszem istnieje część historyczna z XIX w., ale do niej
dobudowano okropne blokowisko, które zeszpeca zabytek. Trudno. Wjeżdżam za otwartą
bramę. Obecnie budynek spełnia rolę Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży
"Caritas". Mieszkają w nim dzieci upośledzone umysłowo i obecność rowerzysty
fotografującego okolicę wzbudziła w nich niebywałe zainteresowanie. Interesuje
ich wszystko: rower, licznik, okulary, aparat. Uśmiechają się i chcą razem ze mną
przeżywać chwile podziwiania zameczku tak samo jakby były tu pierwszy raz.
Pomału jednak się wycofuję i stromym zjazdem docieram do rzeki gdzie
zamierzam odpocząć.
Gdy już zjadłem ostatnią kromkę chleba i ugasiłem pragnienie wpadłem na
genialny pomysł. Woda była tak kusząca, dno tak piaszczyste a okolica tak piękna,
że postanowiłem wziąć odświeżającą kąpiel.
Jak nowo narodzony postanawiam rozwiązać zagadkę, dlaczego
stacja Fosofskie jest tą, na której kończą bieg pociągi z Tarnowskich Gór.
Ruszam więc w dalszą podróż. Droga wiedzie wpierw lasem a potem już polami
i w samej miejscowości Kolonowskie. Miejscowość specjalnie nie zachwyca.
Warto jednak odwiedzić internetową stronę Kolonowskiego gdzie m.in. znajdują
się mapy z zaznaczonymi trasami rowerowymi, galeria i historia miasta
(linki na dole strony). Okazuje się,
że Fosofskie to dzielnica Kolonowskiego i stanowi ważny węzeł kolejowy, największy
w woj. opolskim. Stąd te bezpośrednie połączenia z Tarnowskimi Górami. Wszystkim
Wam, którzy będziecie zmęczeni w Fosofskiem proponuję wrócić do domu pociągiem.
Natomiast Ci, którzy chcą jechać dalej rowerem niech zacisną zęby bo czeka Was
długa droga powrotna.
Wracamy do domu. Wydostać się z dworca Fosofskiego bezpośrednio w kierunku
Staniszczy Wielkich nie jest łatwo. Pełno tu wąskich uliczek, które wydają się jakby
były dojazdowymi do oddalonych gospodarstw. Sugerując się wieżą kościelną i
orientacją w terenie na chybił trafił udaje mi się wjechać na drogę prowadzącą do
Strzelec Opolskich. Droga z każdym kilometrem staje się coraz żmudniejsza.
Sił brakuje, sklepy pozamykane a tu jeszcze taki kawał do domu. Postanawiam
chwilę odpocząć przy niewielkim stawie "Nierzecznik". Dalsza droga jest coraz
trudniejsza; sił coraz mniej i jedyne co mnie cieszy, że z każdą chwilą jestem
bliżej Jemielnicy - głównej wioski gm. Jemielnica. Po drodze obserwuję krajobraz
typowo wiejski: łąki, krowy, gospodarstwa rolne itp.
Moją uwagę przykuła dopiero wieś Gąsiorowice. Jeszcze przed
wioską w lesie spotkamy dużą przydrożną kapliczkę. Takowej także nie brakuje
w samej wsi. Jednak największe wrażenie na mnie zrobiła zabudowa ciągnąca się
przez kilkaset metrów. Dom przy domie, ciasno stojące budynki w bliskim sąsiedztwie
ulicy. Takiej zabudowy nie spotkałem wcześniej w żadnej wiosce Opolszczyzny i
regionu Tarnowskich Gór. Historię wsi, galerię, życie mieszkańców można poznać
odwiedzając stronę internetową (linki na dole strony).
Kilometr dalej leży Jemielnica. Wieś wzmiankowana w 1225 r.
należąca do najstarszych miejscowości ziemi strzeleckiej. W najstarszej części
wsi stoi gotycki kościół cmentarny p.w. Wszystkich Świętych z XIV w. Do 1812 r.
był to kościół parafialny, obecnie jest to kaplica pogrzebowa. Największą wizytówką
Jemielnicy jest gotycki kościół parafialny p.w. Wniebowzięcia NMP. Na szczególną uwagę
zasługuje wnętrze kościoła. Cenne malowidła i piękne rzeźby, 16 barokowych
ołtarzy, rokokowe organy to największe osiągnięcia śląskiej sztuki snycersko -
rzeźbiarskiej okresu barokowego. W ogrodzie znajduje się barokowa kolumna
św. Wojciecha z XVIII w., która wg legendy upamiętnia głoszenie kazania
świętego nad stawem.
Poza podziwianiem Jemielnicy przyszło mi szukać otwartego sklepu spożywczego.
Miałem nadzieję, że chociaż tutaj coś kupię, ale niestety nic z tego.
Podjechałem nad staw usiadłem na ławce i patrząc w niebo ujrzałem ciemne burzowe chmury.
Tego jeszcze brakowało jak ulewy w środku pola. Zerwałem się szybko i ostatnimi
resztkami sił na dodatek pod wiatr kontynuowałem jazdę.
We wsi Centawa skręcamy w kierunku Dąbrówki. Trzeba uważać żeby
nie pomylić kierunku jazdy, ponieważ droga jaka wiedzie do sąsiedniej wsi
jest miejscami bardzo zarośnięta i może zmylić. Gdy miniemy ostatnie
centawskie pola wjeżdżamy w las. Także i tu wytyczona droga jest bardzo
wyboista. Zmęczenie potęguje uczucie nieskończoności lasu. Za każdym zdobytym zakrętem
chciałem ujżeć zabudowę lub chociażby pola Dąbrówki ale widać było tylko następne drzewa.
Odcinek między Centawą a Dąbrówką wspominam jako bardzo nieprzyjemny, długi
i powolny z myślą, że gdzieś za drzewami wiszą burzowe chmury. W takich chwilach
łatwo sobie można wyobrazić jak w X wieku ludzie podróżowali po okolicy
przedzierając się przez niezdobytą puszczę.
Po bardzo wyczerpującym odcinku docieram w końcu do Dąbrówki
wprost na wiejskie wesele. Miałem ogromne szczęście bo tuż obok restauracji gdzie
bawili się zaproszeni goście był otwarty sklep. Pierwsze co zakupiłem to kilka
oranżad i zrobiłem żelazny zapas na drogę. Chwila odpoczynku i jadę dalej bo
burza coraz bliżej. Wieś nie jest zbyt duża, szybko ją minąłem lecz tuż za nią
moją uwagę przykół stojący niedaleko szosy biały krzyż. Postanowiłem na chwilę
się zatrzymać i zobaczyć co to jest.
Krzyż stał na niewielkim pagórku, otoczony był wapiennym murem po części
już skruszonym. Przy wejściu postawiono ławeczkę. Nie wiem co tu mogło się
wcześniej znajdować. Może kościółek, kaplica, zbiorowa mogiła lub cmentarz.
Całość jednak stwarza niesamowity klimat.
Dalsza droga to już walka ze zmęczeniem. Po drodze nie spotkałem
już ciekawych miejsc wartych odwiedzenia. Postanowiłem tylko wjechać na wzniesienie
między Wielowsią i Błażejowicami by sfotografować widoczne stamtąd osiedle "Przyjażń"
w Tarnowskich Górach. Niestety aparat miał zbyt słaby zoom i wyszło jedynie
zdjęcie Wielowsi.
W końcu zmęczony docieram do Tarnowskich Gór marząc o kąpieli i obiedzie.
Na tym kończę opis tej trasy. Myślę, że powrócę w rejon Jemielnicy
bo jest tu jeszcze dużo do zwiedzania.
Gdzie warto jeszcze zajrzeć:
- Serwis Samorządowy - Wielowieś
- Serwis informacyjny o Żędowicach
- Strona gminy Zawadzkie
- Serwis "Nasze Zawadzkie"
- Nadleśnictwo Zawadzkie
- Strona gminy Kolonowskie
- Strona wioski Gąsiorowice
- Historia Cyctersów jemielnickich
- Garść informacji o kościele w Centawie
|
|
więcej zdjęć w fotogalerii
|
Piękna Opolszczyzna zaprasza. Oferuje turystom wspaniałe walory przyrodnicze,
ciche zakątki oraz malownicze wioski.
|
Kielcza. Późnobarokowy kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja.
Obok wieży kościelnej leży głaz narzutowy z datą 1804 r.
|
Kilkadziesiąt metrów za kościołem nad strumieniem stoi drewniana chata z 1832 r.
|
Niedaleko kościoła leży także zabytkowy cmentarz oraz pagórek będący pozostałością
po gródku średniowiecznym.
Żędowice. Mała Panew napędzała okoliczne młyny, które można spotkać
w czasie wycieczki.
|
Dobrze oznakowane trasy rowerowe ułatwiały w dotarciu do celu, a dzięki tablicom
informacyjnym ulokowanym przy trasie można się zapoznać z okoliczną przyrodą.
|
Zawadzkie
- Kanał z 1836 r. o dł. 4 km, łączący staw w Żędowicach ze stawem
hutniczym w Zawadzkiem.
- Droga rowerowa o dł. kilku kilometrów zbudowana po obu stronach głównej drogi
Zawadzkiego.
- Kościół ewangelicki z pocz. XX wieku.
Droga do zameczku wiedzie przez las wzdłuż lewego brzegu rzeki Mała Panew.
|
Cel naszej podróży - zameczek myśliwski "Malepartus".
|
|
U podnóża zameczku wije się przepiękna meandrująca Mała Panew. Uroku jej dodaje
malutka "okresowa" wysepka.
Piaszczeste dno, chłodna i krystaliczna woda kusi kąpielą co niewątpliwie pomoże
zmęczonym nogom.
|
W drodze do Kolonowskiego w środku lasu spotykamy gospodarstwo rolne z przepiękną
drewnianą stodołą.
|
|
Kolonowskie. Przydrożna kapliczka.
|
|
Fosowskie. Dworzec kolejowy. Stąd można bezpośrednio zajechać do
Tarnowskich Gór.
|
Droga leśna między wsią Staniszcze Wielkie a Osiek. W połowie drogi leży
śliczny staw Nierzecznik.
Polny krajobraz Opolszczyzny.
|
Przydrożna kapliczka tuż przed wsią Gąsiorowice.
|
|
|
Gąsiorowice. Malownicza wioska wwzmiankowana w 1323 r. Dla takich widoków
warto wyjeżdżać w dalekie trasy.
|
Jemielnica. Wieś wzmiankowana w 1225 r. należąca do najstarszych miejscowości
ziemi strzeleckiej. Jej największą wizytówką jest gotycki kościół parafialny p.w.
Wniebowzięcia NMP.
|
Turbiny wiatrowe za Jemielnicą.
|
Dąbrówka. Mała wioska pośród lasu. Kilkadziesiąt metrów za ostatnimi
domostwami na niewielkim wznisieniu stoi krzyż otoczony murkiem. Być może upamiętnia
nie istniejący już kościół, kaplicę, zbiorową mogiłę lub cmentarz.
|
Widok na Wielowieś z pobliskiego wzniesienia. Z niego też dojrzymy osiedle "Przyjaźń"
w Tarnowskich Górach oraz kościół p.w. Matki Boskiej Sprawiedliwości i Miłości
Społecznej w Tarn. Górach Opatowicach.
|
|